DWA POKOJE/TWO ROOMS

Dwa Pokoje to wspólna wystawa Magdaleny i Ludomira Franczak. Jak w każdej rodzinie - tworzy ona pewną całość, ale jednocześnie kreuje osobny świat w poszczególnych pomieszczeniach. Nie ma tu wspólnego miejsca spotkań na przecięciu przestrzeni. Za zamkniętymi drzwiami każdego z dwóch pokoi Galerii nad Wisłą w Toruniu powstają osobne projekty. Ale czy dwie osoby, mające wspólny dom, syna, spędzające ze sobą większość czasu są w stanie robić rzeczy diametralnie różne? Czy po otwarciu drzwi okaże się, że powstały dwa różne projekty, czy może lustrzane odbicia? Bez wzajemnych konsultacji, w zaciszu własnego umysłu, pokoju rodzi się pomysł, którego finał jest zaskoczeniem - zarówno dla widzów, jak i samych artystów. Test na to, jak po wspólnych 6 latach podobnie/różnie myślimy.


“Two rooms” it is an exhibition of Magdalena and Ludomir Franczak. Just like in every family – it shows integrity, but in the same time creates two separate worlds in each room. There is no common space on the cross. Behind closed door of each room of the Gallery on the Vistula in Torun, separate projects are being brought to live. But is it possible, that two people having common home, son, spending most of the time together, can create two absolutely different things? Or will it show up, after the door are opened, that they are the mirror reflections? Without consulting each other, in a quiet space of the own mind/room, the idea is born. And the final effect is a surprise as well for the audience, as for the artists themselves. The test - how common/different is our thinking after 6 years together.

Jakiś czas temu, na poczcie, stałem w kolejce do okienka. Przede mną starsza pani kupowała znaczki na wielkanocne kartki. Płacąc sięgnęła do portfela, który wypełniony był fotografiami rodzinnymi. Moją uwagę zwróciło zdjęcie młodego człowieka w białej koszuli i krawacie. Wyglądał bardzo odświętnie. Jednak jego oczy zdradzały prawdziwą naturę... Odniosłem wrażenie, że to jeden z niewielu momentów w jego życiu, gdy wyglądał tak niewinnie. Właśnie ten moment jego matka (babcia?) postanowiła zapamiętać. Włożyła zdjęcie do portfela i odtąd obraz chłopaka w białej koszuli towarzyszy jej codziennie w sklepie, kiosku, na poczcie. Zacząłem śledzić te fotografie. Udokumentowałem ok.15 portfeli i na ich podstawie namalowałem obrazki.


A while ago I was in a queue at te Post Office. At the front of me, an elderly Lady was buying stamps for the Eastern cards. When she paid she took out her wallet full of family photos. My attention drew the picture of a boy in a white shirt and tie. He looked Sunday best, but his eyes were giving away his real nature... I got the impression, that this was one of the rare moments in his life, that he looked so innocent. And that was the very moment that his mother (grandmother?) decided to remember. She put the picture inside of her wallet, and from that time on it is with her in the shops, kiosks, at the post office. I started to hunt these kind of wallets. I managed to documentate 15, and paint small pictures after them.

WIĘCEJ ZDJĘĆ/MORE PHOTOS...  exhibition 2010-04-17